Battleship: Bitwa o Ziemię

Film, o którym dziś jest to kolejna produkcja, gdzie ludzie zostają narażeni na wyginięcie. Nie jest to żadna nowość, w końcu obrazów tego typu mieliśmy już wiele. Dużo się oczywiście dzieje, ale nie da się ukryć, że nie jest to produkcja wysokich lotów.

Główny bohater, czyli Hopper jest młodym mężczyzną, któremu niezbyt wychodzi w życiu. Lekkoduch, bez pracy i perspektyw. Po próbie poderwania dziewczyny, włamaniu do sklepu jego brat postanawia za niego i zgłasza go do marynarki wojennej. Brat (tu Alexander Skarsgard) jest świetnie zapowiadającym się żołnierzem. Ułożony, pokorny i stonowany jest przeciwieństwem swojego młodszego brata.

Kiedy NASA postanawia nawiązać kontakt z planetą o podobnej co Ziemia budowie, nikt nie spodziewa się wizyty nieproszonych gości z innej planety. Oczywiście do spotkania dochodzi i tu zaczynają się problemy. Trzy statki zostają odcięte od pozostałej marynarki i będą musiały stawić czoła wrogim gościom.

I tu właśnie Hopper rozpocznie swoją życiową misję. Na jego barki spadnie dowodzenie i ochrona ludzi przed zagładą. Początkowo nie radzi sobie dobrze, ale z czasem oczywiście nabiera doświadczenia.

Film oczywiście nie jest pełen niespodzianek. Od początku wiadomo, jak się akcja potoczy oraz jak zakończy.Marynarka odgrywa tu dużą rolę. Bez względu na okoliczności, można w niej stać się z chłopca mężczyzną, z lekkoducha, pełnym rozwagi i honoru człowiekiem.

Swój debiut filmowy zaliczyła tu Rihanna. Nie można powiedzieć, żeby się nie spisała, ale jej kwestie były jednozdaniowe, a w zasadzie hasłowe. Wyglądała jednak ładnie i chyba o to chodziło.

Komiczną wręcz sytuacją jest wskrzeszenie do boju 70-o letniego statku, na którego pokładzie znajdują się weterani wojenni obsługujący niegdyś ten statek. Bohaterowie filmu nie mogli chyba liczyć na większe szczęście, ale jak dla mnie w tej konkretnej chwili scenarzystów chyba mocno poniosło.

Nie mogę również nie wspomnieć o roli Liama Neesona, który jako jeden z niewielu w tej produkcji może pochwalić się świetnym kunsztem aktorskim.

W filmie nie brakuje akcji, nie brakuje też humoru. Dla fanów tego typu gatunku może to być rarytas. Ja jednak nie będę się zachwycać. Dla mnie to druga „Wojna światów” tyle, że akcja dzieje się na morzu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *