Big Love

Dziś o polskim filmie. Przyciągnął moją uwagę głównie za sprawą kiepskich recenzji, miażdżących komentarzy oraz opinii, że film jest niemal pornograficzny. No cóż…..

Historia, jak się zapewne trudno po tytule domyśleć, opowiada o wielkiej miłości. Emilka ma 15 lat i jest jeszcze niewyrośniętym szczenięciem. Poznaje Maćka, starszego o kilka lat i zakochuje się. Para staje się nierozłączna, niezwykle sobą zafascynowana. Sielanka trwa dobrych kilka lat, podczas których młoda Emilka jest uległa i posłuszna Maćkowi. Początki jej buntu mają miejsce kiedy zaczyna śpiewać w zespole. Wtedy staje się dużo bardziej świadoma i pewna siebie. Jak historia się kończy oczywiście nie powiem.

Film zdecydowanie pornograficzny nie jest. Sceny łóżkowe są i to dość często, jak na polskie kino. Pokusiłabym się nawet o to, że sceny te są odrobinę za często. Główni bohaterowie przez pierwszą część filmu nie robią w zasadzie nic innego. Ale czy to jest wystarczający powód, żeby kręcić o tym film ?

Kolejna niepokojąca kwestia, to dialogi. Nawet nie wiem jak to skomentować, żeby wyrazić się trafnie. Tragedia to chyba najidealniejsze słowo. Uważam jednak, że Antoni Pawlicki był bardziej wyrazisty od swojej filmowej partnerki, bardziej autentyczny. Aleksandra Hamkało dużo bardziej podobała mi się w teledysku Behemotha, ale może dlatego, że tam …. nie mówiła ;)

Dziwne, nie wiem czy zamierzone, jest wprowadzanie wątków, które za chwilę się kończą lub nie, bez żadnego wyjaśnienia. Nie wiem jaki to miało mieć cel, ale trochę nie trzyma się to kupy.

Za pozytyw można uznać pewne zaskakujące momenty filmu, powiedziałabym, że nawet schizowe. Powodują zdziwienie i zdecydowanie ratują film przed totalną klęską.

Pomijając jednak fatalne dialogi i wątki nierozwijane, film da się obejrzeć. Nie da się jednak znieść reżyserki i scenarzystki filmu, która nieudolnie próbuje bronić swojego „dzieła”. W wolnej chwili po obejrzeniu już filmu, proponuję obejrzenie sobie jej konfrontacji z autorem niepochlebnej recenzji o filmie w serwisie filmweb. Autorka zamiast się obronić po prostu się ośmiesza, przez co film kojarzy się jeszcze gorzej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *