Kraina Lodu

Dziś w ramach prezentu z okazji Mikołaja zabraliśmy naszych chłopców na seans do kina. Początkowo wybór padł na Ratujmy Mikołaja ale dzieciaki wyperswadowały nam ten pomysł i wylądowaliśmy na Lubelskiej premierze filmie Kraina lodu. Rozczarowania nie było. Kapitalna rozrywka dla całej rodziny. Jennifer Lee (scenarzystka, Ralph Demolka – moim zdaniem najbardziej udanego filmu dla dzieci ostatnich lat) stanęła na wysokości zadania serwując nam nietuzinkową fabułę – zaskakującą zwrotami akcji i i zakrapianą bardzo trafnym humorem.

Filmu opisywał nie będę – nie chcąc psuć niespodzianki. Ogląda się go bardzo przyjemnie . Film trzyma w napięciu ale również momentami bawi do łez. Rodzice ze skłonnościami do rozklejania emocjonalnego również nie będą zawiedzeni. Jako minus mogę jedynie podać zbyt częste – moim zdaniem- występujące piosenki w trakcie filmu. To sprawia wrażenie – przynajmniej na początku zanim rozkręci się akcja – że oglądamy musical dla dzieci…

Na zakończenie dodam że dubbing Czesława Mozila który wciela się w postać magicznie ożywionego bałwana Olafa to po prostu kreacja porównywalna do Sida z Epoki Lodowcowej (Cezary Pazura). Gorąco polecam, zarówno dzieci jak i rodzice nie będą się nudzić na tym filmie.

Klopsiki kontratakują

Jesienna przerwa między sezonowa w fotografii ślubnej jak co roku zaowocowała uzupełnieniem braków w mojej prywatnej filmotece. Na tapetę poszły takie nowości jak Elizjum, Milerowie, Jeszcze większe dzieci, Noc oczyszczenia, Klopsiki kontratakują, 1000 lat po ziemi, Jack pogromca olbrzymów, jak również starsze tytuły dostępne w usłudze Multimedia – Mamo oraz Przebudzenie.

Zacznę jednak o tytułu na który wybraliśmy się z dzieciakami. Jest to kontynuacja filmu Klopsiki i inne zjawiska pogodowe który w kinach gościł u nas w 2009 roku.

Akcja pierwszej części zostaje w sposób bardzo zrozumiały wyłożona na początku filmu a akcja naszego filmu rozpoczyna się tuż tak jakby tuż po końcowych napisach.
Flint Lockwood – młody i ambitny wynalazca zostaje doceniony przez swojego idola – szefa korporacji LIVE który inspirował go w dzieciństwie. Zostaje zaangażowany do pracy w najnowocześniejszej korporacji na świecie zajmującej się jedynie kreowaniem nowych wynalazków. Przypadek sprawia że zostaje wysłany na misję odnalezienia swojego starego wynalazku – znanego widzom części pierwszej – który to podobno nie został wyłączony ale nadal zmienia wodę w żywność. Ku zaskoczeniu samego twórcy urządzenie produkuje hybrydy żywności i zwierząt tworząc na jego rodzimej wyspie specyficzną biocenozę.
Flint musi wyłączyć maszynę przedzierając się przez złowrogie tereny pełne drapieżnych stworków. W miarę jak wędrówka dobiega końca sytuacja zmienia się diametralnie. Nawet ja byłem dość zaskoczony zwrotem akcji. Sam film uczy że ideały z dzieciństwa czasem nijak się mają w zetknięciu z rzeczywistością dorosłego życia.
Znakomita zabawa dla dzieci ale i dobra rozrywka dla dorosłych. Gorąco polecam film, zwłaszcza najmłodszej widowni. Sam obraz przedstawiony na ekranie jest bardzo kolorowy. Film mimo że w większości czasu bardzo zabawny – momentami może trzymać w napięciu najmłodszą część widowni.