Leon zawodowiec

Kolejny z „wielkich” i niezapomnianych. „Leon zawodowiec”, to film opowiadający historię Mathildy (w tej roli Natalie Portman), dziewczynki żyjącej w patologicznej rodzinie. Jej ojczym zarabia na przechowywaniu narkotyków w domu. Kiedy okazuje się, że przechowywany towar nie do końca spełnia oczekiwania właściciela, rodzina zaczyna mieć kłopoty. Wkrótce właściciel narkotyków postanawia się zemścić i urządza krwawą jatkę niemal na oczach dziewczynki. Na czele tej gangsterskiej grupy stoi skorumpowany policjant Norman Stansfield

(Gary Oldman). Mathilda, która po powrocie ze sklepu zastaje zamordowaną rodzinę, szybko orientuje się w swoim położeniu i kieruje się o pomoc do sąsiada. Leon (Jean Reno) postanawia pomóc dziewczynce. Mathilda szybko zauważa, że z pozoru spokojny i cichy sąsiad, nie jest tym za kogo się podaje. Udaje jej się odkryć, że Leon zawodowo zajmuje się zabijaniem ludzi.

Dziewczynka nie potrafi pogodzić się ze śmiercią bliskich, a chęć zemsty pojawia się za każdym razem gdy przed oczami stają jej przed oczami zdjęcia bliskich (niestety nie są to zdjęcia ślubne, ani żadne przyjemne.. )

Dziewczynka po raz kolejny prosi Leona o pomoc.Namawia go do zemsty na Stansfieldzie za swoją rodzinę. Początki są trudne, Mathildę próbują dopaść Ci, którzy wymordowali całą jej rodzinę. Z czasem jednak dziewczynka z pomocą Leona, opanowuje podstawy i rozpoczyna swą krucjatę przeciwko Stansfieldowi.

Film wpływa na emocje, razem przeżywamy chwile grozy i napięcia, trzymamy kciuki, żeby plan się powiódł. Jest dynamiczny i nie ma mowy o nudzie. Polecam!

Zielona mila

Zgodnie z wcześniejszymi założeniami, dziś cofamy się do filmu trochę starszego, ale takiego, którego nie da się zapomnieć.

Po raz kolejny skupimy się na ekranizacji książki Stephena Kinga „Zielona Mila”.

Paul (w tej roli znakomity Tom Hanks) jako wiekowy i starszy pan wspomina czasy swej pracy i niezwykłych przypadków jakie go spotkały. Był on strażnikiem więzienia, szefem jednego z bloku, który potocznie nazywano „Zieloną Milą”. Był to szczególny blok, gdyż znajdowali się w nim tylko więźniowie oczekujący na egzekucję.

Jednym z więźniów, któremu zasądzono karę śmierci jest czarnoskóry John Coffey. Sądzony za zgwałcenie i zamordowanie dwóch małych dziewczynek, pozwala się poznać strażnikom z zupełnie innej strony. Potrafi on bowiem leczyć choroby za pomocą dotyku.

Początkowo Paul nie daje się przekonać, co do magicznych możliwości Johna, z czasem jednak ich wzajemne relacje się zmieniają.

„Zielona Mila” to film, o którym nie da się łatwo zapomnieć. Jego klimat jest wyjątkowy, a mimo trudnych tematów jakie porusza staje się poniekąd magiczny.

Dodatkowo obsada, która zdaje się być idealnie dobrana (zwłaszcza grający Coffey’a – Michael Clarke Duncan) oddaje specyfikę filmu i książki.

Zdecydowanie obowiązkowy do obejrzenia

Red

Historia emerytowanego agenta specjalnego CIA Franka (Bruce Willis) oraz jego przyjaciół – Marvina (John Malkovich), Victorii (Helen Mirren) oraz Joe (Morgan Freeman). Wyróżnia ich przede wszystkim znajomość wielu tajemnic rządowych, których ujawnienie mogłoby przysporzyć kłopotów wielu wysoko postawionym osobnikom. Ich wiedza jest na tyle niebezpieczna, że agencja postanawia wrobić ich w zamach.

Oczywiście niewinni agenci postanawiają bronić swego dobrego imienia i oczyścić się z zarzutów. Przypadkowo w całej operacji bierze udział Sarah, która mimowolnie staje się celem dla agencji.

Frank i pozostali reaktywują zespół i mimo podeszłego wieku oraz pobytu na emeryturze kopią tyłki młodszym i sprawniejszym agentom. Po rozpoczęciu akcji, szybko okazuje się, że to nie CIA pragnęło zlikwidować byłych pracowników, a ktoś wyższej rangi.

Jak to w komediach sensacyjnych bywa, w filmie nie brakuje efektów specjalnych, wybuchów itp. Nie brakuje również humoru.

Trudno zresztą zepsuć film, w którym występują takie doskonałości kina. Ogląda się miło i przyjemnie. Po ciężkim dniu w sam raz :)

Stone

Historia Geralda ‚Stone’ Creesona(Edwart Norton), który odsiaduje wyrok w więzieniu za podpalenie domu swych dziadków oraz ukrycie prawdy na temat ich morderstwa. Po kilku latach spędzonych w celi dostaje on możliwość spotkania się z kuratorem sądowym Jackiem Mabry (Robert De Niro), który ma za zadanie ocenić jego poczytalność i możliwość przystosowania się do życia w społeczeństwie bez łamania prawa. Jack jest jednak zniechęcony, do emerytury zostało mu już niewiele, a praca z więźniami przestała mu dawać

satysfakcje. Można wręcz powiedzieć, że do wszystkiego nastawiony jest on sceptycznie. W filmie ważną rolę odgrywa żona Stone’a – Lucetta (Milla Jovovich), której rola symbolizuje szatana wodzącego na pokuszenie. Lucetta zrobi wszystko by wyciągnąć Stone’a z więzienia, posuwa się nawet do uwodzenia Jack’a.

Groteska tej sytuacji polega na tym, że Jack – pobożny, wierzący i praktykujący człowiek ulega pokusie, podczas gdy Stone, odcięty od świata i Lucetty odnajduje spokój ducha i harmonię. W tym wszystkim ważną rolę odgrywa drugoplanowa postać żony Jacka – Madylyn, głęboko wierząca w Boga, oddana mężowi, ale cierpiąca w milczeniu.

Film zatem przedstawia historię dwóch mężczyzn – jeden (Jack), który posiadał niemal wszystko, a kontakt z jedną osobą sprawił, że prawie stracił wszystko na co całe życie pracował. Drugi, przebywający w trudnych, brutalnych i zepsutych warunkach, potrafił odnaleźć siebie i swoją drogę.

Warto obejrzeć do końca, a jeśli spodziewacie się ujrzeć zdjęcia ślubne Lucetty i Stone’a, to grubo się mylicie :)

Między światami

Dziś zajmiemy się kolejnym filmem nominowanym do Oscara. Co prawda nie ma on tylu nominacji co „Jak zostać królem”, ale za główną rolę Nicole Kidman otrzymała nominację dla najlepszej pierwszoplanowej aktorki.

Nicole Kidman wciela się tu w rolę kobiety, będącej w pozornie szczęśliwym małżeństwie. Para boryka się z problemem utraty dziecka. Na pierwszy rzut oka wyglądają jak szczęśliwe małżeństwo, jednak im dalej od nieszczęśliwego wypadku ich syna, tym dalej znajdują się od siebie.

Becca (Nicole Kidman) staje się złośliwa i cyniczna. Nie chce uczęszczać na terapię. Nie chce również słuchać swojej matki, która kiedyś również straciła dziecko. Podejmuje ona dość kontrowersyjne kroki i zaprzyjaźnia się z Jasonem. Jason jest młodym nastoletnim chłopakiem, który bawi się w szkicowanie komiksów. Ich znajomość jest o tyle dziwna, że to właśnie Jason odpowiadał w dużej mierze, za śmierć syna Becci.

Mąż Becci – Howie (Aaron Eckhart) postanawia pomocy szukać w grupie wsparcia dla osób, które utraciły swoje dzieci. Tam poznaje też Gaby, z którą odnajduje wspólny język. Łatwość rozmowy i kontakt powoduje, że Howie zaczyna zastanawiać się nad dalszym sensem swojego małżeństwa.

Film, ze względu na trudną tematykę ogląda się ciężko. Rolę świetnie odegrał Aaron Eckhart, natomiast Nicole Kidman była mało przekonywująca.

Film może przygnębiać, także na wieczór filmowy ze znajomymi czy randką nie polecam.

Jak zostać królem

Opowieść o człowieku z rodziny królewskiej, któremu przychodzi podejmowanie decyzji w przeddzień II wojny światowej. Książę Albert jest drugim synem Jerzego V, a więc drugim w kolejce do korony angielskiej.

Ważną rolę w w filmie odgrywa pojawienie się radia, jako nowinki technicznej. Książę Albert – człowiek o gwałtownym usposobieniu, który w chwilach złości nie ma problemów z wyrażeniem swoich myśli, w stresowych sytuacjach zaczyna się jąkać i nie potrafi wydusić z siebie słowa. Jedną z takich nerwowych sytuacji jest przemówienie publiczne. Bez znaczenia czy jest ono na żywo, czy jest to przemówienie radiowe odbiera głos Albertowi. 

Po śmierci ojca i abdykacji starszego brata Alberta – Edwarda VIII, zmuszony jest zasiąść na tronie jako Jerzy VI. Musi on zjednoczyć i wesprzeć moralnie naród przed groźbą inwazji hitlerowskiej, jednak nie potrafi tego zrobić nie wysławiając się.

W ćwiczeniach mowy pomaga mu logopeda Lionel Logue (Geoffrey Rush) . Mimo specyficznych metod nauczania, książę Albert zaczyna robić postępy. Ciągłe jednak kłótnie między panami powodują przerwy w doskonaleniu języka.

Po początkowych sprzeczkach Logue i książę (a później król) dochodzą do porozumienia, a między nimi nieśmiało zaczyna kiełkować przyjaźń, na tyle solidna, że pozwala ona Jerzemu VI na publiczne wystąpienia bez zająknięcia.

Film ogląda się przyjemnie, a rola Colina Firtha i sposób w jaki ją odegrał sprawia, że nominacja do Oscara staje się jak najbardziej zasadna.

To właśnie miłość

Jako, że dziś dzień zakochanych, opiszę film, który najbardziej kojarzy mi się z produkcją o miłości. Choć film dzieje się przed Bożym Narodzeniem, idealnie pasuje na wieczór Walentynkowy dla zakochanych par.

To właśnie miłość opisuje losy kilkorga znajomych, których perypetie w pewnym momencie się ze sobą splatają.

Film rozpoczyna się weselem Juliet (Keira Knightley) oraz Petera, na którym przyjaciel Petera – Mark występuje jako kamerzysta i fotograf ślubny. Juliet nie potrafi zrozumieć dlaczego Mark jest jej taki niechętny. Wbrew pozorom jednak, chłopak darzy Juliet wielkim uczuciem.
Kolejną parą bardziej nietypową jest emerytowana gwiazda rocka, próbująca powrócić na scenę oraz jego menadżer. Nie szczędzą oni sobie złośliwości i pogardy, jednak jest to tylko pozorne zachowanie. W rzeczywistości jednak są oni bardzo do siebie przywiązani i darzą się wielką przyjaźnią.

Występuje również para statystów, których zadaniem jest odgrywanie scen erotycznych. Początkowo obcy sobie ludzie, zaczynają czuć do siebie coś więcej mimo nietypowych okoliczności poznania.
Następną parą są Harry i Karen (Emma Thompson), małżeństwo o długim stażu. Harry przeżywa kryzys wieku średniego oraz pozwala się kusić swej pracownicy.
Z kolei zdradzony i zraniony Jamie (Colin Firth) odnajduje spokój i pocieszenie w ramionach Aurelii – kobiety, która mówi jedynie w innym języku.
Daniel i Sam to ojciec z synem, którzy mimo żałoby po żonie i mamie spotykają miłość.
Najciekawszą parą jest jednak zdecydowanie premier (Hugh Grant), który swoją drugą połowę odnajduje w Natalie, dziewczynie o niewyparzonym języku.

Film jest doskonale dobrany pod względem ekipy aktorskiej. Występuje w nim wiele osobowości kina.

Jest on jednak przede wszystkim komedią, ale taką z prawdziwego zdarzenia, gdzie widz sam wie,

w którym momencie śmiać się powinien.

Jest prawdziwie zabawny. Polecam.

Lśnienie

Dziś ruszamy w jeszcze starsze czasy i opiszemy klasykę klasyków. Film twórcy niebanalnych, nietuzinkowych, oryginalnych filmów – Stanleya Kubricka.

„Lśnienie”, dla niektórych symbol najlepszego horroru wszech czasów, ja śmiało mogę stwierdzić, że jest to jeden z najlepszych filmów w ogóle. Film, tak jak poprzedni, powstał na podstawie książki Stephena Kinga o tym samym tytule.

Główną rolę gra Jack Nicholson, urodzony dla tej roli. Wciela się on w postać Jacka Torrance’a, który otrzymują pracę dozorcy w opuszczonym na czas zimy hotelu. Wyjeżdża tam z żoną i dzieckiem, ze świadomością, że przez kilka miesięcy będą niemal odcięci od świata.

Bez wątpienia jest to film, który trzeba obejrzeć. Jeśli nie dla samego filmu, to dla profesjonalizmu i wyjątkowości Kubricka lub dla elastyczności Nicholsona. Nie jest to na pewno nowość, ale mimo wielu już lat od jego ukazania się, nie było takiego horroru, który byłby lepszy.
Hotel, który tylko pozornie wydaje się opuszczony, skrywa w sobie wiele tajemnic. Początkowo jedynie syn Danny ma negatywne odczucia co do tego miejsca. Przed oczami stają mu bowiem niczym zdjęcia, różnego rodzaju przerażające wizje. Stopniowo jednak tajemnice hotelu wychodzą na wierzch i doprowadzają Jacka do szaleństwa.

Skazani na Shawshank

Dziś powrócimy do klasyki kina. Film ma swoje lata, a mimo to pozostaje ponadczasowy.

„Skazani na Shawshank” to film nakręcony w oparciu o znakomitą książkę Stephena Kinga pod tym samym tytułem.

Bankier – Andy Dufresne – zostaje niesłusznie skazany za morderstwo swojej żony i jej kochanka. W ramach wyroku swoją karę odsiaduje w Shawshank.  Początki w tym miejscu nie są dla niego łatwe, przystosowanie się do nowych warunków i zasad przynosi wiele kłopotów.  Na duchu podtrzymuje go jednak Red (Morgan Freeman), a ich znajomość nabiera powoli kształtów przyjaźni.

Po pewnym czasie dzięki inteligencji i sprytowi Andy zaczyna wykorzystywać swoją wiedzę zawodową w więzieniu. Pomaga on lekko ominąć prawo dla osiągnięcia korzyści majątkowych przez strażników. Z czasem jego pomoc staje się tak duża, że Andy zaczyna prowadzić księgowość naczelnika.

Przynosi mu to wiele korzyści, może pracować w bibliotece, pozwalano mu na plakaty w celi oraz usunięto z jego życia wcześniej nabytych wrogów.

W więzieniu Andy spędza wiele lat, ale ani na moment nie opuszcza go nadzieja.

Film jest świetny, można go oglądać kilkakrotnie i zawsze odnajdzie się jakiś nowy, ciekawy szczegół. Zawsze jednak na końcu pojawia się uśmiech i satysfakcja.

Zarówno książka, jak i film trzymają w napięciu, a zwroty akcji powodują, że nie można się nudzić. Polecam każdemu, kto jeszcze nie widział (o ile to w ogóle możliwe

Pogrzebany

Paul (Ryan Reynolds) jest Amerykaninem pracującym jako kierowca w Iraku.  Po ataku Irakijczyków na dostawę budzi się on w … trumnie.

Od tego momentu, czyli w zasadzie od samego początku, film dzieje się na bardzo małej płaszczyźnie. Cała akcja bowiem odgrywa się w trumnie. Nie można jednak liczyć na brak wrażeń.

Przy sobie Paul znajduje jedynie zapalniczkę i telefon komórkowy. Podejmuje próby niezrozumiałych telefonów do żony i matki (chorej prawdopodobnie na Alzheimera) i tam poszukuje pomocy. Próbuje również w departamencie obrony natrafiając jedynie na automatyczne głosy oraz ciągłe przełączanie go od osoby do osoby.

Dzwonią do niego również terroryści, którzy za jego uwolnienie żądają astronomicznych sum. Tu oczywiście bezduszne korporacje, które zatrudniają Amerykanów w Iraku nie negocjują z terrorystami.

Kontakt z Paulem nawiązuje jednak wojskowy, specjalista do spraw porwań na terytorium Iraku. Jako jedyny daje mu poczucie nadziei.

Warto podkreślić, że film oglądamy jedynie przy świetle telefonu, latarki lub zapalniczki. Akcja rozgrywa się na naprawdę małej przestrzeni, bez zbędnych powrotów bohatera do wspomnień.

Końcówka oczywiście nie zaskakuje, ale mimo wszystko wprowadza mały niesmak.

Jak najbardziej warty obejrzenia