Pod Mocnym Aniołem

Po niewątpliwym sukcesie komercyjnym obrazu „Drogówka”, Wojciech Smarzowski postanowił pójść za ciosem i przedstawił nam dramat bezsilności walki ludzi z nałogiem w którym realizm choroby niemal zabija z ekranu.  Jak sam reżyser mówi o tej produkcji – „Pod Mocnym Aniołem” można podzielić na trzy części. Pierwsza część śmieszy – bo kto z nas nie śmiał się kiedyś z osób spożywających alkohol.

Kolejna stopniowo zmusza do refleksji pokazując jak świat realny wymyka się z rąk bohaterom filmu oraz jak łatwo przekroczyć granicę nałogu. Trzecia cześć to już kilkanaście minut dla widzów o mocnych nerwach. Upodlenie głównego bohatera którego oglądamy w dramatycznych sytuacjach fizjologicznych sięga zenitu.

W filmie nie uświadczymy pościgów samochodowych i strzelanin ale na brak akcji i napięcia nie można narzekać. Jak już wspomniałem początek rozpręża nieco aby po chwili widz, z każdą kolejną sceną odczytywał sygnały z wszystkich swoich naskórnych receptorów.

Co do gry samego Więckiewicza to nie będę do końca obiektywny bo prywatnie mnie nie zachwyca. Jednakże w tym przypadku trzeba oddać mu honor  bo na planie „Pod Mocnym Aniołem”  pokazuje klasę i potęgę swojego warsztatu aktorskiego. Moim zdaniem na uwagę zasługuje praca kamer. Ujęcia z „przed nosa” głównego bohatera w kontekście całej akcji stwarzają tak niepowtarzalny klimat niektórych scen że widz ma momentami wrażenie iż sam jest pod wpływem upojenia alkoholowego. Takie ujęcia nadają oczywiście poziom dramaturgii całemu widowisku.

Podsumowując – gorąco polecam. Film po którego obejrzeniu w kinie nikt nie powinien czuć się zawiedziony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *