Przetrwanie

Lada chwila na ekrany polskich kin wejdzie film „Przetrwanie”. Jako, że od dawna pałam nieskrywanym zachwytem do Liama Neesona, to nie czekałam z obejrzeniem filmu.

Liam Neeson wciela się w rolę Ottway’a, zgorzkniałego myśliwego, któremu już nie zależy na życiu. Większość czasu spędza na Alasce, gdzie chroni pracowników przed dzikimi zwierzętami. W czasie powrotu, samolot, którym leciał Ottway oraz inni pracownicy, rozbija się. Wypadek przeżyło jedynie 8 mężczyzn. Razem próbują oni stworzyć miejsce do spania, które chroniłoby ich przed śniegiem i mrozem. Spokojnie – nie będzie to film typu „Alive” i problemach czy jeść kolegę czy też nie…

Niespodziewanie jednak zostają zaatakowani przez wilki, których legowisko musi znajdować się w pobliżu miejsca katastrofy. O świcie mężczyźni postanawiają opuścić wrak samolotu i udać się w stronę lasu w poszukiwaniu schronienia. Stado wilków nie zniechęca się jednak i podąża ich tropem.

Film obejrzałam tylko ze względu na Liama Neesona. Spodziewałam się akcji i napięcia na miarę „Uprowadzonej” czy „Tożsamości”. Nie zawiodłam się. Aktor, który ma już swoje lata perfekcyjnie dobiera swoje role. Nie gra wymuskanego maczo czy przerośniętego kulturysty. Jego role nie są komiczne.

Podobnie w tym przypadku, Ottway jest zimny i małomówny. Tworzy się wokół niego tajemnica. Taki właśnie był chyba zamiar twórców i udało się idealnie.

Sam pomysł na film początkowo wydawał mi się mało ciekawy. Wilki…. no tak. Z czasem jednak przekonałam się, że nie będzie scen irracjonalnych, gdzie człowiek gołymi rękoma napada na dzikie zwierzę i wygrywa walkę. Do starć dochodzi, ale nie są pokazane w przesadzony sposób.

Z fragmentami napięcia ciekawie przeplatają się retrospektywy głównego bohatera, choć dość wąsko zobrazowane, dodają delikatności. Również wiersz, który Neeson co rusz powtarza, ukazuje złożoność bohatera oraz bitwę emocji, jakie w nim siedzą.

Spodziewałam się czegoś słabszego, ale miło się rozczarowałam. Film nie jest przesadzony i to chyba jedna z jego największych zalet (oczywiście poza rolą Neesona). Warto obejrzeć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *