Spadkobiercy

„Spadkobiercy” to kolejna nasza oscarowa propozycja. Głównym bohaterem jest George Clooney. Wciela się w rolę wpływowego prawnika z Hawajów, który na brak pieniędzy nie narzeka. W rękach jego i jego rodziny znajduje się ogrom ziemi, która na Hawajach dla inwestorów jest bardzo interesującym miejscem.

Matt nie może narzekać na brak pieniędzy. W życiu prywatnym również mu się poszczęściło. Ma żonę i dwie dorastające córki.

Żona Matta ulega jednak wypadkowi. Wtedy też kurtyna opada i Matt dowiaduje się o coraz to nowych szczegółach z życia swojej rodziny. Jest zdruzgotany, gdy dowiaduje się, że żona go zdradza, a czarę goryczy zapełniają córki, które są mu niemal całkiem obce. Aby zaznać spokoju wewnętrznego Matt razem z córkami i kolegą postanawia wyruszyć na krótkie wakacje w poszukiwaniu prawdy.

Nie ulega wątpliwości, że rozterki Matta związane ze sprzedażą ziemi są odzwierciedleniem jego prywatnego życia. Nagle bowiem główny bohater musi poradzić sobie ze wszystkim sam. Główny bohater cały film paraduje w lekko przetłuszczonych włosach, krótkich spodenkach i wygiętej koszuli. W tej roli George Clooney zaskakuje. Przyzwyczaił nas bowiem do ról, w których gra amanta, polityka z dokładnie przystrzyżoną fryzurką. Trzeba jednak przyznać, że George broni się i tym razem.

Uroczym dodatkiem wydaje się być Nick Krause, który gra kolegę córki. Początkowo budzi tak ambiwalentne uczucia, że naprawdę nie wiedziałam, czy rola idioty jest zamierzona czy może przypadkowa. Z czasem jednak swoją niewyparzoną jadaczką, ale dobrym serduchem zjednuje sobie widownię.

„Spadkobiercy” to zdecydowanie nie jest film z wymyślnymi efektami specjalnymi czy wysokim budżetem. Reżyser nie próbuje nas „ukraść” pięknym wyglądem aktorów czy cudnymi widokami. Jest prosto, ale jest dobrze. Śmiało można obejrzeć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *