Tranzyt

Dziś o filmie, który producenci określają jako pełen emocji i napięcia, a swoją akcją widzów rzuci na kolana…. No cóż.

W głównej roli występuje Jim Caviezel, znany szerszej publiczności głównie z roli Jezusa w „Pasji” Mela Gibsona. Jego bohater – Nate, wraz z żoną i córką wybierają się na krótkie wakacje. Nie da się ukryć, że sytuacja w rodzinie nie jest najlepsza. Starszy syn ma pretensje do Nate’a o to, że spędził ostatnie miesiące w więzieniu. Żona natomiast nie może przeboleć kłamstw, których się Nate dopuścił.

W tym samym czasie grupa 4 osób napada na konwój pieniędzy. Udaje im się zdobyć 4 miliony dolarów. Problem polega jednak na ominięciu blokad, ustawionych przez policję z torbą pełną pieniędzy w bagażniku. Wtedy też natrafiają na Nate’a i jego rodzinę. Postanawiają zamienić ich bagaże, a po ominięciu blokady odebrać pieniądze.

Wszystko idzie zgodnie z planem do momentu, kiedy rodzina odkrywa nowy pakunek. Nate zostaje opuszczony przez żonę i dzieci, którzy nie wierzą, że nie są to jego pieniądze. Dodatkowo na całą czwórkę oczekują złodzieje, którzy są zdesperowani aby odzyskać pieniądze.

Teraz wypadałoby powrócić do pochwał producentów. Faktycznie w filmie wiele się dzieje, akurat tego nie można zarzucić. Dzieje się może nawet za dużo, bo akcja przestaje być rzeczywista. Sytuację próbuje ratować Jim Caviezel, którego warsztat aktorski odgrywa stanowczo ważną rolę. Kuriozalne jednak są sceny, w których Jim po otrzymaniu wielu ran wciąż powracał do żywych. Momentami miał chyba więcej obrażeń niż w filmie Gibsona…

Rewelacyjny okazał się za to James Frain, wcielający się w rolę złodzieja. Idealnie nadaje się do ról psychopatów, morderców i innego rodzaju degeneratów. Samo jego spojrzenie powoduje dreszcze. Jest mroczny, zimny i bezduszny.

Osobiście nie poleciłabym tegoż obrazu do obejrzenia, ale nie jestem fanką filmów, w których dzieje się zbyt wiele. Sama akcja toczy się szybko, ale o napięcie ciężko. Miałam tez wrażenie, że pewne detale zostały wprowadzone zupełnie niepotrzebnie lub były całkowicie urywane w dalszej części produkcji. Poza tym jakoś trudno było mi scalić się z bohaterami. Wiem jednak, że wielbiciele gatunku znajdą w nim coś dobrego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *