Wielki Stach (Big Stan)

Wczoraj miałem nieodpartą ochotę poprawić sobie humor przed snem. Przypadkiem na you tube mój wybór padł na tytuł Wielki Stach (Big Stan). Musze przyznać że tytuł ten po raz pierwszy od jakiegoś czasu zbierze ode mnie pozytywną recenzje. Na wstępie zaznaczam że tytuł nic nowego ani ambitnego do kinematografii komediowej nie wnosi. Niemniej mimo swojej pustej wymowy jest lekki i momentami bardzo zabawny. Ogląda się go bardzo przyjemnie. Tytułowy Stan (Rob Schneider) jest zatrzymany za defraudacje staje przed sądem. Jego obrońca który próbuje przekupić sędziego, jest mu jedynie w stanie wywalczyć odroczenie wyroku o 6 miesięcy. Stanley jest zdruzgotany gdyż najbardziej z więziennych bolączek boi się gwałtów. Ten strach motywuje go do działania i przypadkowo spotkany mistrz Kung Fu robi z chuderlaka typowego twardziela. Sposób w jaki już w samym więzieniu Wielki Stach wprowadza stopniowo swoje zasady jest przezabawny. Co z tego wyniknie? Zapraszam do oglądania widzów lubiących mniej ambitne kino, a także tych którzy w komediach upatrują chwilowego oderwania od rzeczywistości. 103 minuty dobrego ubawu gwarantowane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *